Narodowy Eksperyment Bezpieczeństwa

Weekend bez ofiar
Symulacja karambolu pod Strykowem, pikniki edukacyjne, happeningi i wszechstronna informacja w mediach – to ważniejsze działania w ramach Narodowego Eksperymentu Bezpieczeństwa „Weekend bez ofiar”, który odbył się w dniach 6-8 sierpnia 2010 roku. Jego efektem jest uświadomienie użytkownikom polskich dróg, że bezpieczeństwo jazdy zależy przede wszystkim od nich samych.
Statystyki pod tym względem są zatrważające. Raport Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wskazuje, że na polskich drogach liczba śmiertelnych ofiar wypadków w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców jest trzy razy wyższa niż w Wielkiej Brytanii, Holandii i Szwajcarii, gdzie jeździ się najbezpieczniej. W rankingu uwzględniono 178 państw, a Polska uplasowała się na 85 pozycji. Przed nami są takie kraje jak Bangladesz, Bahama, Fidżi i Jamajka.

Lider niechlubnego rankingu

W 2009 roku na polskich drogach zginęło ponad 4,5 tys. ludzi, najwięcej w całej Unii Europejskiej. Po zliczeniu ofiar z ostatnich dziesięciu lat wychodzi, że śmierć w wypadach drogowych poniosło 55 tys. osób, czyli z powierzchni naszego kraju zniknęło miasto średniej wielkości. 
Ale i tak najnowsze statystyki są coraz korzystniejsze. Jeśli w 2000 roku na drogach zginęły 6294 osoby, to w 2008 – już 5437, zaś rok później – „tylko” 4572. Nie ma jednak powodów do zadowolenia. Potwierdzają to dane, które przygotowują eksperci Instytutu Transportu Samochodowego, MSWiA, Ministerstwa Sprawiedliwości i organizacji pozarządowych do szykowanego raportu na temat wypadków drogowych. Jeśli jeszcze w 2000 roku nasz kraj zajmował czwarte miejsce wśród obecnych członków UE, to w 2009 roku już wyszliśmy na prowadzenie. Na początku dekady wyprzedzały nas: Francja (8 tys. ofiar rocznie), Niemcy (7,5 tys.) oraz Włochy (ponad 7 tys.), ale przez dziesięć lat udało im się zredukować te liczby prawie o połowę. A to znaczy, że walka o bezpieczną jazdę na ich drogach, do których nam jeszcze daleko, zakończyła się sukcesem. Była to głównie wojna z piractwem drogowym. Czy u nas jest to możliwe?

Dotrzeć do ludzi
W innych krajach skuteczne okazało się drastyczne zaostrzenie kar za przekroczenie prędkości (Litwa), czy poprawa infrastruktury w postaci ścieżek rowerowych, a wreszcie rozbudowa dróg szybkiego ruchu (np. w Hiszpanii). W Polsce te czynniki bywają zawodne.
– Choćbyśmy nie wiem jak dobre mieli drogi, choćbyśmy nie wiem jak bardzo zaostrzyli prawo, wprowadzili ustawę radarową – przegramy, jeśli nie odwołamy się do ludzi – mówił dla „Gazety Wyborczej” Janusz Popiel, prezes Stowarzyszenia Poszkodowanych w Wypadkach Drogowych „Alter Ego”.
Głównym zabójcą na naszych drogach jest prędkość, a w drugiej kolejności alkohol. Z tego właśnie powodu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zorganizowała trzydniową akcję – Narodowy Eksperyment Bezpieczeństwa „Weekend bez ofiar”. Honorowy patronat nad przedsięwzięciem objął minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, a partnerami były Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Komenda Główna Policji, Główny Inspektorat Transportu Drogowego. Do akcji dołączyło wiele Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego, a przede wszystkim prawie 60 tysięcy użytkowników dróg, którzy swoje deklaracje zgłosili na stronie internetowej www.weekendbezofiar.pl. Fanem tego profilu można było zostać (i nadal można) na portalu Facebook oraz przyklejając na tył swego samochodu naklejkę, zamieszczoną w prasie lub pobraną od policjantów „drogówki” oraz funkcjonariuszy Inspekcji Transportu Drogowego.

Karambol pod Strykowem
- W ciągu zaledwie trzech tygodni udało nam się wyzwolić aktywność tysięcy Polaków, którzy z imienia i nazwiska poparli ideę bezpieczeństwa drogowego. To olbrzymi społeczny kapitał, który trzeba docenić i wykorzystać do kształtowania trwałych postaw w ruchu drogowym – mówił Andrzej Maciejewski, zastępca dyrektora GDDKiA. 
Deklarujący przyłączenie do akcji kierowcy zobowiązali się, że będą analizować swoje zachowanie na drodze i postępować w sposób racjonalny. Zaś podczas trzech dni akcji mogli wysyłać sms na numer 70567 (za 50 gr) z kodem województwa, za co otrzymywali zwrotną informacje o aktualnej sytuacji na drogach krajowych danego regionu.
„Weekend bez ofiar” przede wszystkim miał wzbudzić zainteresowanie użytkowników dróg. I tak się stało głównie za pomocą oryginalnych happeningów. Jednym z nich była symulacja karambolu na autostradzie A2 pod Strykowem, gdzie wskutek zamarkowanej nieostrożności kierowców zderzyły się ze sobą trzy samochody. A na nie najechały kolejne doprowadzając do karambolu. W wypadku zostało „rannych” 16 osób. Poszkodowanych odgrywali statyści, a obok nich były również manekiny. Pierwsi na miejsce wypadku przyjechali strażacy, po nich policjanci, służby drogowe i ratownicy medyczni. Do najciężej rannych wezwano nawet  śmigłowiec, który przetransportował do szpitala kobietę w ciąży. Na czas lądowania i startu helikoptera wstrzymano ruch na autostradzie. Były to pierwsze w Polsce ćwiczenia, w których razem wzięły udział straż pożarna, policja, ratownicy medyczni i drogowi. Takie działania wywołały oczekiwaną reakcję kierowców. 

Więcej dobrej woli kierowców
Happeningi odbyły się także we Włocławku, Chełmie, Słupsku, Zamościu, Ciechanowie i Białej Podlaskiej, a pikniki edukacyjne w Kołobrzegu, Łodzi i Warszawie – wzięło w nich udział około 50 tysięcy osób, które na specjalnych platformach mogły sprawdzić, czym grozi jazda bez zapiętych pasów bezpieczeństwa, jak zachowuje się ciało kierowcy podczas dachowania auta  albo  przećwiczyć na symulatorach znajomość przepisów drogowych.
„Weekend bez ofiar” przebiegł sprawnie i użytkownikom dróg otworzył oczy na wiele różnych zagrożeń. Akcja wzbudziła zainteresowanie i poparcie tysięcy Polaków. Niestety, nie wszyscy kierowcy tym się przejęli. Świadczy o tym liczba śmiertelnych ofiar podczas trzech dni weekendu. Aż 44 osoby zginęły, a 542 zostały ranne w 308 wypadkach drogowych. Policjanci zatrzymali 1697 nietrzeźwych kierowców.
– Od początku wiedzieliśmy, że ten eksperyment wymaga dobrej woli i zaangażowania ze strony kierowców. I właśnie ostatni weekend udowodnił nam dobitnie, że takie akcje uświadamiające użytkowników polskich dróg muszą być prowadzone nadal – stwierdził po zakończeniu akcji Marcin Hadaj, rzecznik prasowy GDDKiA. Wszystko po to, by Polska w niechlubnym rankingu śmiertelnych wypadków znów spadła na niższe pozycje. 

www.drogizaufania.pl, projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską,
ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Infrastruktura i Środowisko.