Kampania społeczna 2010: Jesteś sprawcą, jesteś ofiarą

W kolejnej odsłonie kampanii “Jesteś sprawcą, jesteś ofiarą” swoją tragiczną historią dzieli się 30-letni Paweł, który w wypadku samochodowym zabił kolegę.

Kampania oparta jest na historiach sprawców wypadków drogowych. Koncentruje się na ich przyczynach i następstwach: psychicznych (traumatyczne przeżycia, depresje, próby samobójcze itd.), społecznych (rozpad rodzin, problemy z pracą, nałogi itd.) i prawnych (więzienie, pozbawianie prawa jazdy itd.). Narratorami wszystkich przekazów są prawdziwi sprawcy tragicznych wypadków. Twórcy kampanii odwrócili więc sferę wartości, do której odwoływały się dotychczasowe kampanie bezpieczeństwa ruchu drogowego. – Prezentowały one historie ofiar, licząc, że współczucie odbiorców doprowadzi do zmiany zachowań za kierownicą. We współczesnym społeczeństwie empatia nie jest jednak wzorem powszechnie przyswojonym; kultura masowa silnie promuje postawę egoistycznego podejścia do życia. W perswazji skuteczniejsze jest zatem sięgnięcie do argumentów odwołujących się do interesu jednostkowego odbiorcy – tłumaczy Mateusz Wojnarowski, dyrektor kreatywny agencji Sparing Communication Group, która realizuje kampanię na zlecenie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Poprzednia odsłona kampanii spotkała się z szerokim odzewem społecznym. – Otrzymaliśmy wiele sygnałów od psychologów transportu i traumatologów, że sięgnięcie po autentycznych bohaterów i ich tragiczne historie to bardzo skuteczny sposób kształtowania postaw w ruchu drogowym – mówi Marcin Hołota ze Sparing Communication Group. Argumentując potrzebę nowatorskiego podejścia do komunikacji w zakresie bezpieczeństwa drogowego, agencja wspierała się wynikami eksperymentalnego programu Module Close To, który w latach 2007-2010 był realizowany w jedenastu krajach Unii Europejskiej. W ramach przedsięwzięcia 10 tys. osób uczestniczących w kursach prawa jazdy spotkało się ze sprawcami ciężkich wypadków drogowych. 70 proc. z nich oświadczyło, że spotkanie miało wpływ na ich zachowanie za kierownicą, a 40 proc. stwierdziło wprost, że prowadzi samochód ostrożniej i zwraca uwagę na innych uczestników ruchu drogowego. Wyniki eksperymentu były lepsze od oczekiwań, w konsekwencji czego jego realizatorzy przekazali Komisji Europejskiej zalecenie wprowadzenia spotkań ze sprawcami wypadków drogowych do programu kursów na prawo jazdy jako punktu obowiązkowego dla wszystkich kursantów. – Nasza kampania jest formą masowej konfrontacji kierowców ze sprawcami wypadków. Cieszy nas, że zainspirowała ona dziennikarzy wielu mediów, którzy samodzielnie dotarli do innych niż prezentowani przez nas w spotach sprawców i ukazali konsekwencje popełnionych przez nich czynów, przyczyniając się do jeszcze szerszego propagowania idei akcji – dodaje Hołota.

Wypowiedzi bohaterów w spotach nie są w żaden sposób retuszowane, a zdarzające się w nich potknięcia językowe przydają im tylko autentyczności. Do tego wyraziste pauzy i westchnienia. W tak skonstruowanym opowiadaniu ukryty jest potężny ładunek emocjonalny, który silnie oddziałuje na odbiorcę. “Samochód zmasakrowany, połamane kończyny, zmiażdżona stopa. Najgorsza rzecz to na każdej sprawie patrzenie na matkę tego chłopaka. Ona powiedziała, żebym skończył jak jej syn” – mówi łamiącym się głosem Paweł, bohater trzeciego z serii spotów telewizyjnych.

Za całą strategię i kreację kampanii odpowiada agencja Sparing Communication Group. Zleceniodawcą jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, realizująca program “Drogi zaufania” współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej. Spoty od początku listopada pojawiają się w TVP, TVN, Polsacie, oraz rozgłośniach grup Eurozet, RMF FM, TIME i  Audytorium 17. Zakupu mediów samodzielnie dokonuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

Historia Mariusza, 9 lat pozbawienia  wolności
Całe życie starałem się być dobrym człowiekiem, pomagać sąsiadom. Zajmowałem się głównie pracą, ciągle do czegoś dążyłem: wybudować dom, zapewnić rodzinie przyszłość. I zapewniłem taką przyszłość, że zostali sami. Ponad pięć lat jestem w więzieniu. W domu jest coraz ciężej, żona nie jest w stanie podołać problemom finansowym. Wychodzę na przepustki, ale to taka wizyta na chwilę. Można drzewa przynieść, posprzątać, obiad ugotować. Ale to obcy dom. Oni mają jakieś swoje plany, jakieś marzenia. A ja jestem tylko gościem, pojawiam się na moment i znikam. Przeprosiłem ich, ale słowo “przepraszam” nic tutaj nie daje. Chyba mi wybaczyli, choć ja sam nigdy sobie nie wybaczę. To jest życie, które przepadło. Nic się nie zmieni!

Mariusz, 47 lat
Wsiadł do samochodu po wypiciu alkoholu. Uważał, że uda mu się przejechać 4-kilometrowy odcinek do domu. Uderzył w tył innego samochodu z taką siłą, że zepchnął go do rowu. Kierowca zginął na miejscu. Odsiaduje wyrok 9 lat pozbawianie wolności.

Historia Marka, 5 lat pozbawienia  wolności
Na łuku wyniosło nas na przeciwny pas i żeby uniknąć zderzenia czołowego, zjechałem na pobocze. Prędkość była tak duża, że owinęliśmy się wokół drzewa. Belka, na której znajduje się przednia szyba, wbiła się w głowę mojego kolegi. Nie przeżył trepanacji czaszki. Najgorsza rzecz potem, to patrzenie na każdej rozprawie na matkę tego chłopaka. Powiedziała, że jestem bandytą, mordercą. Nie mam do niej żalu – to jest matka. Moja matula też cierpi. Wielokrotnie tłumaczyła, że tak się nie robi, że po alkoholu nie wsiada się do samochodu. Ale po pijanemu człowiek jest mądrzejszy, myśli, że jest kimś, że mu nic nie grozi, że jeździ najlepiej. Teraz mam takie głupie uczucia: jakaś większa prędkość czy ostry zakręt i od razu przychodzą do głowy myśli, że to już jest koniec, że znów zdarzy się wypadek. Ciągle mam lęki. 

Marek, 33 lata
Po imprezie postanowił odwieźć kolegów do domu. Był pod wpływem alkoholu. W ostry zakręt wjechał z prędkością 140 km/h. Auto wbiło się w drzewo. Zraniony w głowę pasażer zmarł na stole operacyjnym. Marek odsiaduje wyrok 5 lat pozbawiania wolności.

Historia Andrzeja, 2 lata pozbawienia  wolności
Mieszkałem z rodziną, no i powoli się układało. Technikum skończyłem, znalazłem pracę, poznałem dziewczynę. Byłem z nią już trochę czasu. Napisałem sms-a, że przyjadę do niej. Ona pytała się, czy jestem pijany, ja mówię, że jestem po trzech piwach. I ona powiedziała, żebym nie przyjeżdżał. Ale pojechałem.... Potrąciłem dwie osoby, potem okazało się, że jedna była mocno ranna. Byłem w szoku. Zatrzymałem się trochę dalej i nie mogłem uwierzyć, że to się stało. Tam znalazła mnie policja. Teraz jestem w więzieniu. Jak człowiek posiedzi pod celą i sobie pomyśli, ile to czasu traci, ile mógłby zrobić, jak mógłby ułożyć sobie życie… To jest nie do pomyślenia po prostu. Ciężko jest. A później jeszcze człowiek wychodzi na wolność i musi się na nowo przyzwyczajać do społeczeństwa.

Andrzej, 24 lata
Potrącił dwie nastolatki, jedna do końca życia będzie kaleką. Uciekł z miejsca zdarzenia. Odsiaduje wyrok 2 lat pozbawienia wolności. 

www.drogizaufania.pl, projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską,
ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Infrastruktura i Środowisko.